Z pamiętnika ogrodnika – marzec

with 8 komentarzy

Zastanawiałam się, jak pogodzić blog o torebkach, szyciu, rękodziele i czasem czymś do jedzenia – z kolejną tematyką, jaką jest mój ogród.
Wiecie – tak, żeby osoby torebkowo-hand-madeowe nie poczuły się w odstawce, a z kolei żeby ogródek istniał sobie na blogu w odpowiedniej proporcji, bo już wiem, że część z was jest tym żywo zainteresowana.
No i wymyśliłam. Raz w miesiącu blogiem rządzi działka – regularnie będą się pojawiać relacje z życia ogrodu z ostatniego miesiąca.

Zatem dzisiaj zapraszam na pierwszy odcinek ‚Z pamiętnika ogrodnika’. Pilota tego blogowego serialu mogliście zobaczyć TUTAJ.

Widok kolorowych, kwiatowych punkcików w szarobrunatnym tle ogólnym jest niesamowity. Widziałam, że u większości działkowych sąsiadów pierwszowiosenne kwiatki posadzone są w grupach, tworząc coś na kształt kolorowych dywaników. A u mnie, nie wiedzieć czemu są porozrzucane pojedynczo. Wygląda to dość zabawnie, tak jakby kawałki kolorów wypadły komuś przypadkiem z kieszeni 😉 No i trzeba się pilnować, że by któregoś maluszka przypadkiem nie podeptać.

Na dwóch poniższych zdjęciach  mamy jako tako całościowy widok na działkę z góry i z dołu. Te podłużne, wyłożone płytami ścieżki, to ‚urzędowe’ granice pomiędzy poszczególnymi działkami. Sami więc widzicie, że ktoś to kiedyś rozparcelował średnio mądrze i zrobił ogródki w kształcie długich, wąskich pasów ziemi. Na szczęście udało mi się zostać właścicielką dwóch takich pasków, dzięki czemu ogródek zrobił się troszkę szerszy.

Mam już pewien zestaw nasion, które znalazłam w skrzyni na końcu działki. Wiem, że są stare, ale nie wierzę, że nic z nich nie urośnie. A że ze mnie strasznie początkująca ogrodniczka, to na początek będą w sam raz. Jest zielony groszek, rukola, koper, tymianek, lawenda, marchew i aż 3 opakowania pietruszki 😀 Jest też maciejka – ale z nią dam sobie radę z pewnością .
To co z pewnością jeszcze będę chciała sama hodować to czosnek – własny, prawdziwy zdrowy czosnek, a nie chińskie, napromieniowane badziewie.
Tak, że tego… czosnkowa grządka będzie na 100% więc żadne wampiry się nie przyplączą 🙂

  1. Gabriela Jasińska
    | Odpowiedz

    Cuda nam cudami 🙂 Fantastyczne zdjęcia i przepiękne przypieczętowanie wiosny 🙂
    Z nasion na pewno coś wyrośnie!
    I wampiry siooooo!!! 🙂 Własny czosnek to prawdziwa rewelacja 🙂

  2. Katta
    | Odpowiedz

    No, z tym czosnkiem to robi się grubsza sprawa, bo mam już kilku chętnych na taki 'swojski' czosnek 😉

  3. freedajnia
    | Odpowiedz

    dziękujemy za miłe odwiedziny:)

    taka działka to skarb, bardzo ubolewamy, że nie mamy własnego kawałka ziemi. pocieszamy się doniczkami;)

    (oprócz ogródka na którym miło zawiesić oko, widzę, że szyjesz- ja też :D/ marysia)

    pozdrawiamy!

  4. Katta
    | Odpowiedz

    To było moje odwieczne marzenie, które nareszcie udało mi się zrealizować. Przyznaję, że mamy z jej powodu ogromną radość 🙂 Wam też się uda, czasem takie rzeczy dzieją się w momencie, kiedy się ich najmniej spodziewamy. Tak właśnie było z naszą działką.

  5. Aluchabubucha
    | Odpowiedz

    Narobiłaś mi ochoty na ten czosnek, a że sporo go używamy, to dzięki Tobie olśniło mnie, że przecież też możemy sobie wyhodować. 😉
    Pytałam już babci i niestety sadzi się go jesienią, najlepiej wybrać wtedy ładne świeże główki.

    Pozdrawiam,
    Alicja

  6. Katta
    | Odpowiedz

    A ja już wiem, że czosnek można sadzić i wiosną i jesienią – każdy sposób ma swoje zalety, a że jestem niecierpliwcem, to zasadzę systemem wiosennym 😉

  7. Anonimowy
    | Odpowiedz

    prowadzisz super bloga, jeśli chodzi o temat ogrodów sama się nad tym zastanawiam, jestem na architekturze krajobrazu, lecz na razie prowadzę bloga jedynie z rysunkami, pozdrawiam ;>

    http://www.othisisito.blogspot.com/#_=_

  8. Katta
    | Odpowiedz

    Joanno, pięknie rysujesz! A skoro jesteś na architekturze krajobrazu, to możesz idealnie wykorzystać bloga do prezentacji i promocji swoich umiejętności.
    Gorąco Ci kibicuję i pozdrawiam 🙂

Napisz, co o tym sądzisz - zapraszam