Prawie tiramisu

with 6 komentarzy

Prawie robi wielką różnicę, ale mówi się trudno 😉 
Pomysł na zrobienie tiramisu powstał w sposób złożony. Najpierw dostałam w prezencie likier amaretto – mhmm…
Ponieważ na punkcie migdałów i wszystkiego co migdałowe mam świra podobnej mocy, jak na punkcie koloru niebieskiego – to już nic więcej tłumaczyć nie muszę.
Ale wracam do tematu. Potem dorwałam serek mascarpone w promocyjnej cenie – 4,90zł za 250g. No to już zaczęło mi świtać coś niecoś, że to już jakby wszystko, co jest potrzebne do tiramisu. Pogrzebałam w internecie w poszukiwaniu przepisu na ów legendarny deser – no dobra przejrzałam może 4 receptury 😉 Okazało się, że takie najprawdziwsze TIRAMISU ą ę bułkę przez bibułkę, to wybryk niezbyt ekonomiczny, a w dodatku dodawanie surowych jajek (w tym wypadku 6) do kremu zawsze napawa mnie niepokojem bakteriologicznym. Zamierzałam się poddać, ale pomyślałam, że spróbuję poimprowizować w temacie i zrobić po swojemu.  Oto, co mi wyszło i przepis na moje:

Prawie tiramisu czyli TIRA-RIRA
 
– 250g serka mascarpone,
– 250ml słodkiej śmietanki UHT 30%,
– 100g cukru,
– 3 łyżki likieru amaretto (ewentualnie  kilka kropel aromatu migdałowego),
– opakowanie biszkoptów,
– 250 ml mocnej kawy,
– kakao lub gorzka czekolada do posypania.

Ubijamy śmietanę z cukrem. Dodajemy serek i likier – miksujemy na jednolity krem. (Na tym etapie ukryłabym się najchętniej z michą pełną kremu i pożarła wszystko w samotności 😉 W ostudzonej kawie zanurzamy (nie moczymy na maksa, tylko zanurzamy i wyjmujemy) biszkopty i układamy w foremce. Ja użyłam jako salaterki pozwalającej obserwować przekrój poprzeczny deseru naczynia żaroodpornego, które podczas chłodzenia całości można nakryć pokrywą od kompletu – mamy wtedy pewność, że kawowo-migdałowy cud nie przejdzie jakimś zapachem z lodówki.
Wracając do biszkoptów – układamy pierwszą warstwę, na to połowa kremu, druga warstwa biszkoptów wykąpanych w kawie, na to krem i posypka z kakao, czekolady lub czegoś innego-podobnego, co wam przypasuje z domowej spiżarki. Całość pakujemy do lodówki – najlepiej na całą noc.
Czy muszę dodawać, że to jest ekstremalnie pyszne? Mniam! Na upały – deser idealny.

Pozdrawiam Was serdecznie – Katta 🙂

  1. Kasia Kaniewska
    | Odpowiedz

    I człowiek głupi, późną porą tu zajrzał i teraz ma chcicę na słodkie! Zła Katta, zła!!

  2. kasia ino-ino
    | Odpowiedz

    Ja mam jeszcze gorzej… zajrzałam tu kwadrans po północy… i teraz jestem głodna jak wilk… i do tego głodna na TiraRira… Zła Katta… Cudownie, słodko, tiramisowo… zła Katta… 🙂 🙂

  3. alatri
    | Odpowiedz

    a ja piąty tydzień na diecie!!! Dżizu !!! Zła Katta Słodka Czarownica !! Oj zła 🙂

  4. Katta
    | Odpowiedz

    Oj tam, zaraz zła Katta 😉

  5. Lil
    | Odpowiedz

    Dzięki za dołączenie do akcji 🙂 Trzymam kciuki za aksamitne torby:)

  6. Katta
    | Odpowiedz

    Wrzuciłam jeszcze info z banerem na facebooka – co by nas było jak najwięcej 😉

Napisz, co o tym sądzisz - zapraszam