Schronisko na Szczelińcu i polowanie na wschód

with 8 komentarzy

W miniony weekend, wraz z grupą znajomych wybrałam się w ramach pleneru fotograficznego na Szczeliniec Wielki. Naszym celem było sfotografowanie wschodu słońca.
W sobotnie popołudnie przywitało nas na miejscu fantastyczne słońce, wieczorem zaczęły się zbierać malownicze chmury, a później spadł deszcz… Zaliczyliśmy więc lekkie zwątpienie, czy na pewno upolujemy wschód jak się patrzy, czy też przywita nas poranek zasnuty mgłą i chmurami. Ale udało się.

Schronisko na Szczelińcu położone jest „na wysokości 919 m n.p.m. w miejscu, do którego nie dochodzi żadna droga i nie może dojechać żaden pojazd. Dawno, dawno temu ludzie zafascynowani tym miejscem wybudowali tu 665 schodów i schronisko na szczycie – i tak pozostało do dziś.”
Cóż ja mogę więcej powiedzieć – tam jest po prostu magicznie. Po dotarciu na miejsce okupowaliśmy taras przed schroniskiem, z którego rozpościera się widok zapierający dech, aby później przenieść się do pomieszczenia będącego salą barową, jadalnią i świetlicą jednocześnie. Fotografowanie, rozmowy, przekąszanie i wygłupy, tak nam upłynęła sobota, która skończyła się dość późno.

Nocleg był prawdziwie schroniskowy – 9 osób w jednym pokoju, piętrowe łóżka, nocne chrapania i zgadywanki ‚kto to’? Mam dość płytki sen na takich wyjazdach, więc należałam do grupy przewracającej się z boku na bok i zgadującej, kto tym razem zaczął chrapać 🙂
Było też trzaskające okno, świszczący wiatr w szczelinach starego budynku i gorąc, bo schronisko jest baaardzo dobrze grzane. I choć początkowo obawiałam się, czy zwlokę się po intensywnym dniu o 6 rano na pstrykanie wschodu, to ostatecznie nawet nie musiałam się budzić 😉
A zatem, gdy wstaje nowy dzień…

Proszę o zrozumienie, dla mojej ogólnej formy wizualnej na zdjęciach  – to była ciężka noc, a na fotografowanie o brzasku chyba nikt normalny nie czesze się jakoś specjalnie, że o makijażu nie wspomnę. Dodając jeszcze intensywny dzień, wieczór i nieprzespaną noc – mamy mnie w postaci podpuchniętej, rozczochranej bulwy – Katta soute 🙂

Robiąc zdjęcia mieliśmy 2 opcje miejscówki, pierwsza na podeście z widokiem na dolinę, ale bez widoku na punkt gdzie wynurzy się słońce, druga na punkcie widokowym ‚Fotel Liczyrzepy’ z odwrotnymi możliwościami. Ja zostałam przy pierwszej opcji i choć miałam wątpliwości, czy dobrze robię lekceważąc sobie ognistą kulę wynurzającą się zza horyzontu na rzecz doliny spowitej kłaczkami mgły, ostatecznie nie żałuję ani trochę.
O poranku pogoda był rewelacyjna, ale zaraz potem najechała na całą okolicę biała i gęsta mgła. Nadciągnęła istna strefa mroku.

I powiem Wam jeszcze jedno, nic tak nie smakuje, jak gorąca herbata pita w pierwszych promieniach słońca, w porannym chłodzie i wilgoci wysoko w górach. Takie chwile są niezapomniane hmmm…

Po godzinie wyczynów fotograficznych wżarliśmy śniadanie i nadszedł czas powrotu do rzeczywistości.

To był niesamowicie udany wyjazd, ładujący duchowe akumulatory ogromną porcją pozytywnej energii. Jeśli będziecie kiedyś w okolicy lub nie macie pomysłu na aktywny weekend serdecznie polecam wizytę w tym miejscu i zwiedzanie rezerwatu.

Z informacji praktycznych dotyczących samego miejsca i pobytu:
– miła obsługa,
– w schronisku jest ciepło i czysto – oczywiście nie jest to hotel 5-gwiazdkowy,
– wrzątek jest za darmo,
– jedzenia serwowane na miejscu dobre (opinia, moich towarzyszy, ja z Tomkiem mieliśmy własny prowiant),
– pokoje kilkuosobowe z piętrowymi łóżkami (35zł),
– przyjazd ze śpiworem, lub pościel na miejscu za dopłatą (10zł),
– łazienka na każdym piętrze, z prysznicem – klimat jak w akademiku 😉
– kącik książkowy do dyspozycji,
– NIEZAPOMNIANE widoki !!!

Wszelkie dane dotyczące schroniska, pobytu w nim itd. znajdziecie TUTAJ 

Chciałam abyście choć trochę poczuli klimat gór jesienią, dzięki tej relacji z mojego pobytu na Szczelińcu. Mam nadzieję że się udało.

Pozdrawiam pomarańczowo-liściowo – Katta 🙂

  1. franio
    | Odpowiedz

    Piękne zdjęcia i super klimat. Zamarzył mi się taki wypad 🙂 Jesień jest idealna na górskie wycieczki

  2. Katta
    | Odpowiedz

    Polecam z całego serca 🙂

  3. noaga
    | Odpowiedz

    Zdjęcia robione o wschodzę słońca są cudowne… ! A Szczeliniec uwielbiam, tam jest niesamowicie…tak bym chciała znów tam pojechać…

  4. Ewica
    | Odpowiedz

    o jejuńciu jakie czadowe fotki!!! gratuluje polowania,

  5. GochaMi
    | Odpowiedz

    To niesamowite miejsce! Byłam tam marcu, jakiś czas temu. Mało ludzi, zimowo jeszcze, ale super! Jesienne zdjęcia wspaniałe, te kolory. Chciałbym tam jeszcze zawitać i widzę, że ta pora roku będzie idealna!

  6. Katta
    | Odpowiedz

    Najlepiej jesienią uderzyć w październiku – wtedy jeszcze działa restauracja na tarasie.

  7. Katta
    | Odpowiedz

    Cieszę się, że zdjęcia Ci się podobają 🙂

  8. Katta
    | Odpowiedz

    Dziękuję 🙂
    A na Szczeliniec wcale nie jest tak daleko, gdziekolwiek mieszkasz – wystarczy "wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet…"
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

Napisz, co o tym sądzisz - zapraszam