Drugie życie skóry

with 10 komentarzy
Nadszedł czas – naturalnie z mega-opóźnieniem –  na pokazanie wyników moich zmagań z materią niełatwą w szyciu – mowa oczywiście o skórze.
Trudności jakie skóra przedstawia dla mnie to, primo – nie można jej spinać szpilkami, secundo – szycie, prucie i szycie na nowo nie wchodzi w grę. A wszystko dlatego, że jak zrobimy w niej dziurkę, to po wyjęciu igły/szpilki nie zniknie ona, tak jak to się dzieje w tkaninie, a pozostanie nienaruszona, jak wyrzut sumienia.
Na szczęście potrzeba matką wynalazków – czasem bardzo dziwnych, ale jak trzeba, to trzeba. Toteż owe problemy staram się okiełznać – na miarę moich możliwości.
Myślę sobie, że szczęściarzem jest ten, kto miał się od kogo nauczyć postępowania ze skórą.
A jeśli jeszcze był to fachowy kaletnik, to zazdroszczę okrutnie. Mi pozostaje samouctwo, czyli nauka na własnych błędach i wyważanie już dawno, przez niektórych otwartych drzwi.
Trudno – nikt nie mówił, że będzie łatwo.
Jak już kiedyś pisałam tutaj [link] do szycia moich toreb używam tylko skóry z odzysku.
Taką mam koncepcję 😉 – nie chcę przez to wchodzić w jakieś polemiki, oskarżać tych którzy szyją z nowych skór, jedzą to, co pod skórą itd.
Gdybym nie mogła szyć ze skórzanej używanej odzieży, która już nikomu nie jest potrzebna – nie szyłabym w ogóle z tego materiału.
Po prostu.


Na pierwszy ogień pod nóż poszedł płaszcz.
Początkowo byłam przekonana, że urodzą się z niego 2 torby. I to była moja naiwność.
Jak przyszło co do czego, to okazało się, że do ominięcia było więcej zniszczeń niż początkowo sądziłam – a to spowodowało, że z takiej dużej powierzchni wygospodarowałam tylko jedną torbę.
Oto moja pierwsza skórzana, własnoręcznie zmajstrowana, recyklingowa torba 😉
Oczywiście nie wyszła tak, jakbym sobie tego życzyła, ale jest dowodem na moje nieudolne para-kaletnicze początki – więc pokazuję.


Przy drugim podejściu zaatakowałam spódnicę z czarnego, grubego zamszu.
Ambitnie wszyłam zamek, a także oryginalne kieszonki do podszewki – mozolnie odprute od spódnicy.
Trudności w szyciu zwykłą maszyną są – nie powiem. Tym bardziej, że nie posiadam specjalnej teflonowej stopki do szycia skór. Ale jest już na mojej liście zakupowej akcesoriów ‚niezbędnych’.


No i już myślę nad sposobami przerobienia reszty, już dość sporej, kolekcji skórzanych skarbów z sh.

  1. Lore Art
    | Odpowiedz

    Oooo.. Uwielbiam modę recyclingową- popieram. 🙂 Większosć moich kwiatów jest recyclingowa, choć skór tam nie ma. 😉

    Torby przepiękne, szczególnie podoba mi sie pierwsza, bo zamsz nidy nie przypadał mi do gustu, chyba, że na CZYIŚ butach 😉

  2. Adriana
    | Odpowiedz

    a mnie zamsz się podoba tyle, że nie na butach. Akcję recyklingową popieram, a torby eleganckie 🙂

  3. mruwka
    | Odpowiedz

    Rewelacyjne torby 🙂 no i ciuchy bez sensu nie leżą w szafie 🙂 a za tą skórzaną podziwiam…

  4. Lemon Lovely
    | Odpowiedz

    ta pierwsza kusi strasznie, bardzo fajnie wyszła 😉

  5. Mallow
    | Odpowiedz

    Super:) Jak na początki, podziwiam i chwalę:) bo super:)

  6. Kasia Kaniewska
    | Odpowiedz

    "Nieudolna"?? Coś kokietujesz babo – świetnie te torby wyszły! Albo nie pokazujesz co zepsułaś 😛

  7. Katta
    | Odpowiedz

    Ooo, jak miło… No ślicznie Wam dziękuję za pozytywną ocenę moich zmagań 🙂

  8. czarry-marry
    | Odpowiedz

    och jakie cuda 🙂 jestem zakochana
    szczegolnie plaszczowa torebka 🙂 ciekawa jestem nowych wyrobow

  9. Anonimowy
    | Odpowiedz

    Świetnie wyglądają i jestem za recyklingiem, nie ma sensu szyć z nowych skór skoro można wykorzystać stare. 🙂
    Jeśli masz maszynę taką starą, napędzana siłą mięśni to polecam do szycia skóry. Moja mama kiedyś też miała jakieś skóry, odpady z tapicerki, i nią je szyła. Mówiła, że o wiele lepiej się nią szyje skórę i inne twarde materiały np. jeans.

  10. kasia ino-ino
    | Odpowiedz

    piękniaste obie… wielce udany recycling…
    ta zamszowa ma do tego jakąś tajemnicę w sobie….. przyciąga… aż chciałoby się pogłaskać 🙂

Napisz, co o tym sądzisz - zapraszam