Dzień do bani

with Brak komentarzy
Co zrobić, czasem musi się zdarzyć i już. Dzisiaj dopadło mnie. Jeszcze rano miałam super plan do wykonania, stertę skrojonych części do toreb, chęć uszycia choćby wszystkich na raz – ogarnął mnie tak zwany MEGA POWER – i klops. Zepsuła mi się moja podstawowa maszyna do szycia ‚wszystkiego’ 🙁  Prawdopodobnie to jakiś banał, tak czy inaczej nie działa i nie obejdzie się bez wizyty w serwisie, a to zajmie dużo czasu. Ech… Wściekłam się bo robota rozgrzebana, a maszynie zachciało się strajkować. Czyżby złośliwość rzeczy martwych? Po godzinnej walce, próbach czyszczenia, wymienianiu igieł i nici oraz zaklinaniu maszynerii odeszła mi ochota na wszystko :(((   Na szczęście mam drugą maszynę zastępczą, ale tylko ktoś kto przyzwyczaił się do swojego narzędzia pracy, wie co oznacza przesiąść się na ‚zastępstwo’. Mówi się trudno…

Napisz, co o tym sądzisz - zapraszam