Dwie listonoszki i netoperkowy sweter

with 9 komentarzy

 ‚Jesienne pasy – mess’   JEST TUTAJ

Lubię te moje, średniej wielkości i z klapeczką torebki. Są zgrabne i poręczne, nie za duże, choć dla niektórych może tyci za małe. Na przykład dla mnie, czasami 😀
Ale wbrew pozorom, to bardzo pożyteczna cecha, która wymusza przemyślenia na temat tego, co w kobiecej torbie nie zawsze musi się znaleźć – na przykład klucz francuski, czy 2 kilo jabłek. Tak, tego typu gadżety możemy sobie raz na jakiś czas darować. To jest najzwyczajniej w świecie torebka kulturalna 😉

Ciuchowo dziś wersja taka trochę ‚na czarownicę’. Moja mama na widok mnie w takim zestawieniu reaguje zawsze jednakowo:
‚o matko, a co ty tak na czarno!’.
Bo ja lubię czerń, choć na co dzień rzadko spowijam się w nią od stóp do głów. Dobra, wiem – gumki do włosów mam bordowe. Czyli jednak niekonsekwencja.

Powód główny dla czerni dzisiaj – na ciemnym tle dobrze wyświetlają się torebki, powód dodatkowy – chwalę się Wam moim ukochanym swetrem w stylu postrzępionego nietoperza.
Upolowany w second-handzie milion lat temu trzyma się dzielnie. Mimo, że cieniutki – jest wyjątkowo ciepły. Ogoniaste końcówki można puścić luźno lub zasupłać na artystyczny węzeł – ta wersja będzie jakimś tam następnym razem.
A tak w ogóle to, jak widać na załączonym obrazku, mam polakierowane paznokcie, żeby nie było – naprawdę się przemogłam i do takich ‚marnotrastw czasowych’, jak malowanie paznokci zniżam się coraz częściej 😉

 ‚Kwiat niebieskie pasma – mess’   JEST TUTAJ

No i na koniec TA torba. Trudno mi obiektywnie stwierdzić, czy kolor jej klapki ma wpływ na to, że tak mi się podoba. Moja słabość do niebieskiego jest czasem moją zmorą, a tu jeszcze kobaltowe koraliki… Dawno nie majstrowałam nic ręcznie, więc kombinując nad ostatecznym wyglądem klapki wymyśliłam ręczne naszywanie paciorków – czyli przekłuwanie się cieniutką igłą przez warstwę alkantary, tkaniny w paski i 2 usztywnień klejowych. I już mi się przypomniało dlaczego nie robię tego często.
Cóż, prawdziwie ręczna robota w 100%. Oby znalazł się człek, który to doceni. Oby.

Pozdrawiam Was serdecznie – Katta 🙂

PS. Podczas sesji było zimno, jak psia krew – podziwiam wszystkie szafiarki, modelki i inne bytności tego świata robiące sobie zdjęcia przez okrągły rok w plenerze. To z pewnością nie jest bułka z masłem, teraz już to wiem
;).

zdjęcia Tomasz Szewczyk

sweter – Perseption Concept (sh), bluzka – no name (sh), spódnica – Zoul (sh), glany – Solovair, naszyjnik – KosimkArt, szal-owijak i torba – KattaStudio

  1. andżelika
    | Odpowiedz

    Muszę przyznać, że nie przepadam za tego typu torbami, ale jedno jest pewne do Twojego zestawu bardzo pasują i stanowią świetny akcent! Jeśli miałabym wybrać jedną z tych dwóch to wybieram tą w odcieniu niebieskiego – kolor jej jest boski!

  2. pufpuf
    | Odpowiedz

    Bardzo piękne te torby, szlachetna robota 🙂 Ja podchodziłam do mniejszych torebek kilka razy , ale – co stwierdzam z wielkim źalem – przeprowadzka kończyła się na czymś pośrednim między walizką a workiem żeglarskim…

  3. Katta
    | Odpowiedz

    Niebieska, to także moja faworytka 🙂

  4. Katta
    | Odpowiedz

    Oj, mam podobne uwielbienie do przepastnych toreb 🙂

  5. Monika Pudzianowska
    | Odpowiedz

    Niebieska jest świetna ale sweterek jest bomba!!!

  6. pufpuf
    | Odpowiedz

    U mnie to jest też przyzwyczajenie i trochę konieczność – gdy moja córka była mała, musiałam mieć walizę nie tylko z tym, co jest potrzebne na pewno, ale też z tym, co mogłoby się okazać potrzebne, a co jest nieosiągalne. Teraz mam większe dziecko, ale i tak muszę mieć miejsce na różdżkę, piłkę, szklane kulki, szalik, picie i książki 😉
    BTW Kiedyś kupiłam sobie taką torbę i od razu odkryłam, dlaczego w dużych torbach-workach bez przegródek nie robi się ciemnej podszewki – nic nie mogłam znaleźć, rozważałam nawet noszenie podręcznej latareczki, bo torba była bardzo piękna, ale przez tę podszewkę nieużyteczna.

  7. Katta
    | Odpowiedz

    Dlatego mój ulubiony 🙂

  8. Katta
    | Odpowiedz

    Też kiedyś ładowałam ciemne-mroczne podszewki do dużych toreb – to było głupie niestety. Teraz jeśli tak mi się trafi, to staram się by torba była w orientacji poziomej, żeby łatwo wpadało do niej światło, no i kieszonki robię wtedy jasne.

  9. GochaMi
    | Odpowiedz

    Pomyśl sobie o parach młodych, które robią sobie zdjęcia ślubne nad morzem, a nieraz i w morzu przez cały rok :)) Ostatnio w Orłowie jedna panna cisnęła do auta na bosaka i z mokrą suknią! To jest dopiero jazda 😀
    Rozmiar torebki dla mnie idealny! Ja zdecydowanie nie jestem fanką wielgachych. Na czarnym tle prezentują się idealnie:)

Napisz, co o tym sądzisz - zapraszam