Jest pieknie, a jednak…

with 9 komentarzy

A mimo to, czuję się jakoś tak nie do końca. Przemęczenie? Być może.
Sinusoida nastrojów trzyma mnie od pewnego czasu. Tak jakby nie mogła się zdecydować, moja dusza, moje głowa – cholera wie co. Dobrze, źle, dobrze, źle i tak kółko i na zmianę, codziennie inaczej.

Przyroda szaleje, słoneczne ciepłe dni, okraszane nagłymi burzami z ołowianym niebem. Czeremcha zniewalająco pachnie… ale tylko z daleka. Z bliska niestety daje kiepskie skojarzenia.. Muchy, trzmiele i motyle. Jest romantycznie.
Nawet mój amarylis zakwitł, a nie robił tego od przynajmniej 8 lat. Tomasz, gdy zobaczył jego łodygę z jeszcze zielonym pąkiem powiedział ‚o! jakiś patologiczny pęd’ :)))) No i zakwitł czerwienią soczystą, a ja puściłam w zapomnienie wszystkie te lata, gdy mu się nie chciało tego uczynić.
Czy są jakieś magiczne sposoby na zachęcenie tej nieznośnej cebuli do corocznego kwitnięcia? Pytam o magiczne, bo te standardowe, jak zimowanie w chłodzie, z małą ilością podlewania, przesadzanie na wiosnę czy nawożenie, kompletnie przez te wszystkie lata nie zrobiły na roślinie wrażenia. I kiedy już totalnie przestałam o nią dbać nie łudząc się, że zostanę zaszczycona czerwonym kwieciem – pachhhh! pojawił się „patologiczny pęd” 🙂 Co robić, żeby tak się działo każdej wiosny?

Przy takiej pogodzie spacery z Irą, to czysta przyjemność. Bo nie oszukujmy się. Piesa kocham nad życie, chodzić po różnych okolicznościach przyrody też. Ale gdy dzień w dzień leje deszcz, jest zimno, ciemno, wietrznie i ogólnie masakra – odczuwanie entuzjazmu na myśl o przechadzce z pieskiem ewidentnie spada. A jeszcze gdybym miała dreptać po jakimś gigantycznym blokowisku/betonowisku etc.to już byłoby strasznie. Dlatego bardzo doceniam to, że na dotarcie do takich zielonych przestrzeni wystarczy mi przejść się 5 minut od domu. Dlatego mieszkam tu, gdzie mieszkam. Ale niedługo zrobię malutki wypad do dużego miasta – odmiana jednak musi czasem być.

Pozdrawiam Was mocno, mocno – właśnie umiejscowiona na szczycie sinusoidy, czyli pozytywnie nastawiona – Katta 🙂

  1. bubix
    | Odpowiedz

    Przepiękne widoki!

  2. Lore Art
    | Odpowiedz

    Czyżby to na ostatnich zdjęciach był patologiczny pęd? Super! 😀

  3. Anka
    | Odpowiedz

    Widzę, że nie tylko ja mówię "piesa", a nie "psa" 🙂 Dla mnie mają inny wydźwięk te dwa słowa 🙂 A widoki masz naprawdę cudne 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  4. Katta
    | Odpowiedz

    Na żywo jeszcze piękniejsze 🙂

  5. Katta
    | Odpowiedz

    Dokładnie tak 😉

  6. Katta
    | Odpowiedz

    Aniu, podejrzewam, że każdy z nas ma jakieś swoje językowe przekręty. I właśnie za możliwość robienia słownych dziwolągów uwielbiam język polski 🙂

  7. kasia ino-ino
    | Odpowiedz

    mmmm… widoczki piękne… i dobrze na moją sinusoidę zrobiło mi zajrzenie tu 🙂
    patologiczny pęd przecudny!
    z roślinkami tak to już jest… stara się człek, postępuje według mądrych wskazówek i nic… a gdy traci nadzieję to one pufff! i "zniewiadomoskąd" mają nagle kwiat… 🙂
    pozdrawiam cieplutko Ciebie, Tomka i Piesę…

  8. Katta
    | Odpowiedz

    Kasia! 🙂 Gdzie Ty się podziewasz? Ściskam Cię strasznie mocccno 🙂

  9. kasia ino-ino
    | Odpowiedz

    Kasiu, odwzajemniam uściski 😉 dzięki! Jestem, ale jakoś tak zagoniona i przyciśnięta nadmiarem spraw… powoli jednak wychodzę z zakrętu…. z nadzieją że będzie już tylko lepiej… 😉

Napisz, co o tym sądzisz - zapraszam