Jak się pogubić, odnaleźć i nauczyć czegoś nowego

with 3 komentarze
Tytułem wstępu

Nikogo nie zaskoczę, jeśli napiszę, że brakuje mi czasu. Na wszystko. I choćbym nie wiem ile razy wysłuchała świetnych porad Oli Budzyńskiej i ile razy starała się skupiać tylko na priorytetach, to zawsze doba jest za krótka. Niepisanie na blogu (które lubię), jest najlepszym dowodem na braki czasowe. Ale dziś zapragnęłam napisać „pierwszy raz” TUTAJ, bo przecież blog jest w nowym miejscu. I piszę!

Ostrzegam – będzie dłuuuugo 😉

zamarznięta kałuża

 

Co tam w pracowni

Pracownia dość długo trwała w zastoju. Straciłam kompletnie … powołanie, natchnienie, pasję? – sama nie wiem, jak to nazwać.
Po deklaracji o zrezygnowaniu z szycia z drukowanych poliestrów – na których głównie pracowałam przez ostatnie 2-3 lata – popadłam w mentalną niemoc. Jakiś rodzaj depresji twórczej…
Nie umiałam się na nowo odnaleźć w mojej pracowni, patrzyłam na stosy tkanin i nie potrafiłam nic sensownego wymyślić. Brałam do ręki czerwony sztruks, ale po chwili już mi się nie podobał, chwytałam za kwiatowy żakard – eee bez sensu, przecież mamy środek zimy. Każdy pomysł przeradzał się momentalnie w problem i zniechęcenie.

Tak – zdaję sobie sprawę, że na takie nastawienie złożyło się kilka czynników, a nie tylko zmiana podejścia do wykorzystywanych materiałów. Każdy ma swoje problemy życiowe i nieżyciowe też. W każdym razie wygrzebywanie się z tego doła trwało długo. Ale na ten moment wyszłam – ba! – wygramoliłam się z niego.

Jeśli chodzi o szycie, to przełomowym bodźcem był prezent od Krystyny, która podarowała mi swoje zbiory tkanin z dawnej przygody z szyciem. Kiedy zaczęłam wyjmować z kartonów kolejne materiały, układać je w tematyczne stosy – dzieląc na podszewki, wzorzyste płótna i tkaniny grubsze – poczułam to! – znowu! Kolory i wzory zaczęły się same z sobą układać w kompozycje, to z tym , a to z tamtym, a to pięknie zagra z tym, co mam już swojego na półce. Brakowało mi bardzo tego stanu umysłu.
Cóż mogę powiedzieć – znowu szyję serduchem. Efekty zobaczysz niebawem. Będzie pierwsza kolekcja w historii KattaStudio 🙂

kolorowe tkaniny w kartonie

 

W minionym roku nauczyłam się robić strony na WordPressie

Marzyłam o tym od dawna. Ale zawsze wydawało się to zbyt trudne, skomplikowane i czasochłonne. Zupełnie pokracznym przypadkiem trafiłam na Ewelinę Muc (PSC przedstawiła ją w jednym z liveów, jako przykład nienahalnego marketingu, który sprzedaje – co mnie bardzo zaciekawiło). Okazało się, że Ewelina uczy jak samodzielnie stworzyć i obsługiwać stronę internetową na silniku WordPressa. Dla mnie – zniechęconej archaicznością mojego sklepu na bazie PrestaShop i od dawna myślącej o przejściu na WP – trafienie na Ewelinę było, jak odnalezienie jakiegoś mitycznego-mistycznego grzyba, którego podświadomie szukałam w lesie internetu.
Wykupiłam półroczny dostęp do kursu, a po około miesiącu pracy powstała (moja pierwsza wordpressowa) nowa strona dedykowana mojej marce ręcznie szytych torebek KattaStudio – kattastudio.pl
Oczywiście, teraz już wiem, że przy stronie internetowej powiedzenie – zawsze gotowa, nigdy skończona – sprawdza się idealnie. Dobra strona to żywy organizm, który dopasowuje się do oczekiwań gości, którzy ją odwiedzają. Tak – do Twoich także 🙂

I aby dobrze spełniała swoje zadanie powinno się nad nią nieustannie pracować. Dlatego, jeśli masz uwagi odnośnie swoich odczuć po wizycie na stronie – komunikuj proszę, nawet jeśli coś wydaje Ci się błahostką. Czegoś Ci brakuje, czegoś jest za dużo, czegoś nie możesz znaleźć? Z wdzięcznością przyjmę wszelkie uwagi. Serio.

robię zapiski w plannerze

Photo by Cathryn Lavery on Unsplash

 

Plany na 2020 rok… wyjątkowo są

Część z moich starych (starych stażem, a nie wikiem 😀 ) czytelniczek wie, że nigdy nie lubiłam planowania. Z dalekosiężnych wizji w kalendarzu lądowały co najwyżej wizyty u dentysty. Wychodziłam z założenia – po co planować, skoro życie i tak zdecyduje za mnie. Nie chciałam być niewolnicą terminarzy.

No tak, ale skończyło się to między innymi tym, że od ponad 10 lat nie byliśmy z Tomkiem na urlopie. Bo nie było kiedy. (Dasz wiarę?) Aż do zeszłej jesieni kiedy powiedziałam – basta! I pojechaliśmy na tydzień do oddalonego o 40 km Novego Mesta w Czechach 🙂
Teraz wiem, że planowanie – w sensie jego sposób i podejście do niego – zależy ode mnie. Dla mnie to stworzenie pewnego rusztowania postawionego w przyszłość, po którym wspinam się codziennie w jakimś konkretnym celu-kierunku. Jak już sobie ułożyłam w głowie własna filozofię planowania, przestałam się tak strasznie narowić na teksty o strategiach i osiąganiu celów. Wszystko przez PSC, która zasiała mi to ziarno w mózgownicy, że łatwiej jest się ogarnąć, jeśli sobie wcześnie rozpiszę co chcę, co muszę, co nie do końca, a co z rozkoszą zlekceważę.

Moim planem na 2020 rok, poza przeżyciem go organizując codzienność i prowadzenie z Tomaszem naszych dwóch galerii jest:

  • budowa e-sklepu z torbami KattaStudio (aktualny jest chwilowo postawiony na platformie zewnętrznej Shopshood należącej do Pakamery) – tego już uczę się sama, bez kursów – więc trochę wyzwanie,
  • budowa strony i e-sklepu Galeria Katta – galeriakatta.pl – wykorzystam umiejętności zdobyte wcześniej, przy stawianiu kattastudio.pl
  • kosmetyczny remont (przykryjemy bielą ostatnią łososiową ścianę) i reorganizacja pracowni-galerii w Dusznikach Zdroju. Część pracowni kaletniczej powiększy się kosztem powierzchni galerii. To była dość trudna decyzja, ale podjęłam ją. Jest mi po prostu niewygodnie szyć. Brakuje mi też miejsca, w którym mogłabym robić estetyczne zdjęcia uszytym torbom, a nie na kracie przed galerią. Powstanie kącik studio-foto. Dlatego podział terytorialny będzie 1:1, a nie 1:3 na korzyść galerii, jak to było do tej pory,
  • wyjazd na urlop jesienią, gdzieś w Polskę, gdzieś nad wodę (morze, jezioro lub szeroka rzeka) – sama! – jeśli masz jakieś sprawdzone miejscówki (im bardziej zadupne tym lepiej) proszę daj koniecznie znać. Z góry dziękuję.

Podejrzewam, że to może nie wygląda przeambitnie. Ale dla mnie ma sens.

torba w trakcie ozdabiania

 

A na koniec ogłaszam wielki comeback szycia w starym dobrym kattowym stylu

Tak, powtarzam się. Ale to dla mnie taka radosna świadomość, że znowu będę w mojej estetyce. Że wrócą eko zamsze, torby worki, kolorowe naszywane aplikacje, że wróci naturalna niepowtarzalność mojego szycia wynikająca z prozaicznej niedostępności tkanin na powtórki. Będzie miękko i kolorowo!

Ale bez Ciebie się nie uda, bo przecież torby w mojej pracowni szyję dla Ciebie. Mam nadzieję, że moje pomysły i praca zamieszkają w Twoim serduchu 🙂

Czy lubisz kiedy zwracam się do Ciebie, gdy formułuję moje myśli ku Tobie moja czytelniczko ?
Czy jednak bardziej komfortowo czyta się teksty, gdy piszę do Was i rozmawiamy niejako w grupie drogie czytelniczki?

Każda odpowiedź na to pytanie będzie dla mnie pomocna – dziękuję 🙂

Pozdrawiam ciepło,
Katta

3 Odpowiedzi

  1. Asia
    | Odpowiedz

    Hej, to chyba normalne, że ochota na szycie czasami słabnie z rożnych powodów ale cudne jest to że wraca!!! wraca też energia, kiedy otrzymuje się takie podarki jak ten karton z tkaninami – ja dzisiaj też taki „karton” dostałam … czasu na reset – koniecznie !!! powodzenia – posiadaczka twojej torby:) Asia

    • KattaStudio
      | Odpowiedz

      Asiu, ale to tak jest, że jak wena nie działa, to człowiek ma wrażenie, że już nigdy nie wróci to, co było.
      A czasem taka mała kropelka przechyli czarę i wszystko się odmienia 🙂
      A tak w ogóle jesteś pierwszą osobą, która skomentowała bloga w nowym miejscu – dziękuję i pozdrawiam 😀

  2. Aneta
    | Odpowiedz

    Cześć, świetnie, że wena wróciła :). A co do pytania – obie formy są w porządku. Może trochę bardziej , gdy zwracasz się do grupy czytelników. Pozdrawiam serdecznie

Napisz, co o tym sądzisz - zapraszam